Wojska obrony terytorialnej a perspektywy dla przemysłu obronnego

Powołanie zupełnie nowego, wcześniej nieznanego w polskiej doktrynie obronnej rodzaju wojsk, w dodatku tak bardzo specyficznego rodzaju, otworzyło konieczność zakupu znacznych ilości nowego sprzętu. Przyznają to sami przedstawiciele resortu obrony, według których w ciągu X lat zostanie na ten cel przeznaczone X złotych. I choć nie posiadamy jak na razie zbyt wielu szczegółów, wydaje się, że na podstawie dotychczasowych sygnałów płynących z Ministerstwa Obrony Narodowej możemy pokusić się o delikatne spekulacje.

Broń osobista
Obecnie standardowym karabinkiem w wojsku jest rodzina karabinków Beryl; sprawdzonej w boju i udoskonalonej na podstawie wielu lat doświadczeń polskiej konstrukcji. Jednocześnie trwają zaawansowane prace nad nową rodziną karabinów, platformą strzelecką MSBS. Wydaje się jednak, że na ten moment nie ma większych szans na zakup karabinków MSBS dla wojsk OT; przewidziane są one jako element składowy projektu żołnierza przyszłości, a jednocześnie wciąż jeszcze nie do końca ukończone. Wydaje się więc, że Łucznik może liczyć na kontrakt – wystąpił zresztą już z propozycją ofertową.

Broń pancerna
Wciąż jeszcze nie wiemy, czy wojska obrony terytorialnej dysponować będą ciężką bronią pancerną, czy też skupią się raczej tylko na lekkich i mobilnych pojazdach. Niezależnie od tego jednak, wyasygnowany budżet nie daje wątpliwości – na zakupy nowego sprzętu ciężkiego pieniędzy nie ma. Jeśli więc OT otrzyma sprzęt pancerny, prawie na pewno będą to czołgi T-72 z rezerw. Jedyne nad czym można się zastanawiać, to czy w takim wypadku będzie rozważana modernizacja do standardu PT-91 lub nowszego, jednak nie wydaje się to specjalnie sensowne. To samo wynika z wypowiedzi MON – w lipcu, odpowiadając na interpelację poselską, minister Kownacki zapowiedział, że modernizacja wozów rodziny T-72 i PT-91 nie ma sensu, a zastąpią je Wozy Wsparcia Bojowego Gepard.

Drony
Minister Macierewicz zapowiedział ostatnio, że wojska OT będą wyposażone w „tysiące” dronów. Mając jednak na uwadze, jak wyglądają koszty dużych, bojowych dronów w rodzaju Reapera, i znów patrząc na budżet MON łatwo można dojść do wniosku, że raczej mowa o małych dronach taktycznych, lub w najlepszym razie o amunicji krążącej. Dobra wiadomość jest taka, że polskie firmy są całkiem niezłe w produkcji niewielkich dronów obserwacyjnych; zła – wydaje się, że ministerstwo będzie dążyło do tego, by produkcja była w rękach zakładów z własnością państwową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *