Praca szuka człowieka

Waldek był kurierem. Codziennie rozwoził paczki do wielu odbiorców. Jego praca była stresująca, działał pod presją czasu.

Jedni klienci wydzwaniali do niego z pretensjami, że się spóźnia, a innych nie zastawał w domu. Miał wrażenie, że bierze udział w nierównej walce z czasem. Do tego dochodziło dźwiganie czasem naprawdę ogromnych ciężarów. Po kilku latach takiej pracy był sfrustrowany, zmęczony i wypalony zawodowo. Wiedział, że musi coś zmienić, inaczej będzie sam nieszczęśliwy, a przy okazji unieszczęśliwi swoich bliskich, bo kto lubi przebywać z wiecznym malkontentem? Zaczął się rozglądać za nową pracą i zauważył, że bardzo dużo firm transportowych szuka kierowców na TIRa. Waldek pomyślał, że to może być dla niego świetna opcja. Nie miał uprawnień, ale to nie był problem, z którym nie można było sobie poradzić. Zapisał się na kurs. Firma obok oferowała kurs na wózek widłowy i przez chwilę się wahał, ale ostatecznie zdecydował się na realizację swojego pierwotnego planu. Rozmawiał wstępnie ze swoim przyszłym pracodawcą, dlatego wiedział, że jak tylko nabędzie uprawnień, miejsce pracy ma zapewnione. Jako kierowca TIRa miał mieć pensję trzykrotnie większą niż jako kurier, z czego ucieszyła się żona. Jednak narzekała, że będzie go tak rzadko widywała, kierowcy przyjeżdżali do domu mniej więcej co trzy tygodnie. Waldek nawet pomyślał, że taka rozłąka dobrze im zrobi, że za sobą zatęsknią, a ich małżeństwo rozkwitnie. W zasadzie jedna rzecz mu spędzała sen z powiek – nie lubił za bardzo prowadzić auta. W kwestii umiejętności nie miał sobie nic do zarzucenia, ale długa jazda go nużyła i usypiała. W pracy kuriera wsiadał i wysiadał z samochodu, ale jako kierowca TIR-a będzie musiał jechać wiele godzin bez przerwy i to go lekko przerażało. Ale możliwość lepszych zarobków była kusząca.

Przekwalifikowanie

Wytrzymał tak prawie rok. Jako kierowca długodystansowiec czuł się fatalnie. Był przyzwyczajony, że nie ma do kogo się odezwać, samotność mu nie przeszkadzała. Wcześniej wyobrażał sobie, że w trasie będzie słuchał audiobooków, ale okazało się to niemożliwe – natychmiast przy nich zasypiał. W efekcie spędzał długie godziny słuchając radia. Praca z dala od domu mu nie wadziła, faktycznie tak jak przypuszczał, jego małżeństwo skorzystało na tej rozłące. Paradoksalnie jak był na wyjeździe, rozmawiał z żoną częściej, niż jak był w domu. Ale siedzenie za kółkiem długie godziny nie było dla niego, męczyło go to i frustrowało, jeszcze bardziej niż roznoszenie paczek. Wyglądało na to, że ta zmiana nie była dobrym pomysłem, a wszystko przez to, że zignorował swoje obawy. I kiedy zastanawiał się, jakiej teraz dokonać zmiany, znalazł sporo ofert pracy dla ludzi mających uprawnienia na wózki widłowe. Waldek nie mógł sobie przypomnieć nazwy firmy, wpisał więc w wyszukiwarkę ”kurs na wózek widłowy poznań” i bez problemu odszukał to miejsce. Zapisał się bez wahania. Kurs nie był długi ani trudny, a po jego zakończeniu czekały na Waldka nowe możliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *