Brakuje prądu?

Lato 2015 zapisze się w historii Polski z różnych powodów. Poza tym, że było niesamowicie gorące, w sierpniu zostały wprowadzone stopnie zasilania, czyli obowiązkowe ograniczenia zużycia prądu. Była to pierwsza taka sytuacja od 1989 roku. Całość nie trwała długo, bo ledwie kilka dni; problem jednak w tym, że taka sytuacja może, i niemal na pewno się powtórzy, gdyż powoli zaczyna nam brakować prądu. Jakby tego było mało, stan sieci energetycznej jest w dużej części tragiczny, co z kolei grozi tzw. blackoutami – czyli, po polsku, po prostu nieplanowanymi przerwami w dostawach prądu.

Blisko 55% prądu w Polsce produkowanych jest przez bloki mające ponad 30 lat. I, chociaż w budowie są nowe, a te stare wciąż się remontuje, należy liczyć się z tym, że w każdej chwili może dojść do poważnej awarii. A, jako że nie mamy w Polsce zbyt wielkich rezerw mocy (właściwie jedyne jakie mamy to stare bloki, które nie powinny już funkcjonować, ale są utrzymywane jako rezerwa), jakakolwiek poważna awaria grozi długotrwałym wyłączeniem prądu na sporym obszarze kraju.

W budowie są nowe bloki we Włocławku, Kozienicach, Opolu, Turowie. Inwestycje te ruszyły jednak z konieczności, a nie w wyniku zaplanowanych działań, przez co – nawet jeśli będą oddawane terminowo – będą pojawiały się „na styk”, a wedle niektórych komentatorów, możliwe, że nawet zbyt późno, by zaradzić ewentualnym blackoutom w czasie letniego i zimowego szczytu zapotrzebowania.

Dodatkowym problemem jest kwestia ochrony środowiska. Polska zobowiązała się do przestrzegania określonych limitów emisji CO2, których to obecnie istniejące bloki nie są w stanie dotrzymać. Rozwiązuje się to doraźnie, wykupując tzw. uprawnienia emisyjne, czyli de facto płacąc kary za zbyt wysokie emisje. Problem polega na tym, że spółki energetyczne obciążone potężnymi opłatami nie będą w stanie dość szybko się modernizować – co spowoduje efekt zaklętego kręgu, w praktyce niemożliwego do przerwania.

Jakby tego było mało, stan sieci energetycznych w Polsce jest bardzo średni. O ile te wysokich napięć są w miarę nowoczesne, o tyle linie przesyłowe średniego i niskiego napięcia wymagają głębokiej modernizacji. Kosztownej modernizacji – za którą, jak na razie, nie ma kto zapłacić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *